Kobieta w stroju kąpielowym wszczęła awanturę na pokładzie samolotu, gdy stewardesa poprosiła ją, aby okryła się kocem. Jednak wkrótce wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał: kobieta zbladła i sama zaczęła błagać stewardesę o wybaczenie… 😨
Pracuję jako stewardesa od ośmiu lat, ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim.
Samolot przygotowywał się do startu. Pasażerowie zajmowali miejsca, gdy do kabiny weszła blondynka w jaskrawym kostiumie kąpielowym i krótkich plażowych szortach.
Podeszłam do niej i uprzejmie powiedziałam:
— Przepraszam, ale zgodnie z regulaminem naszej linii lotniczej pasażerowie muszą być odpowiednio ubrani. Proszę założyć coś na kostium kąpielowy.
Kobieta przewróciła oczami.
— Dopiero co wróciłam z plaży! I teraz mam się przebierać przez was?
— Jeśli nie ma pani przy sobie innych ubrań, mogę zaproponować koc.
Wyciągnęłam w jej stronę czysty koc, ale ona gwałtownie odepchnęła moją rękę.
— Proszę to zabrać! Zapłaciłam za bilet i będę siedzieć, jak mi się podoba!
Kilku pasażerów odwróciło głowy w naszą stronę.
Blondynka zerwała się z fotela.
— Kim pani jest, żeby mi rozkazywać?! — krzyknęła. — W jeden dzień zarabiam więcej niż pani przez cały miesiąc! A gdzie byli tacy jak pani, kiedy w samolotach latali wyłącznie biali? I teraz jeszcze śmie mi pani mówić, co mam robić?!
Starałam się zachować spokój.
— Proszę nie podnosić głosu. W przeciwnym razie będę musiała wezwać starszego członka załogi pokładowej.
— Proszę wezwać nawet samego pilota! — roześmiała się. — Zobaczymy, kto tu rządzi!
W tym momencie z kokpitu wyszedł kapitan samolotu. Został już poinformowany o konflikcie.
— Co tu się dzieje? — zapytał surowo.
Kobieta natychmiast się uśmiechnęła.
— Nareszcie! Proszę wyjaśnić swojej pracownicy, że nie ma prawa mnie poniżać!
Kapitan wysłuchał jej, a następnie zwrócił się do mnie:
— W takim razie jestem zmuszony podjąć decyzję.
Gdy blondynka usłyszała, co zamierza zrobić, uśmiech natychmiast zniknął z jej twarzy. A już minutę później trzymała mnie za rękę i błagała, żebym nie dopuściła do tego… 😨
Cała historia w pierwszym komentarzu 👇
— Nie poleci pani tym rejsem — powiedział spokojnie kapitan. — Za obrażanie pracownicy i odmowę stosowania się do poleceń załogi.
Kobieta wybuchnęła śmiechem.
— Pan mówi poważnie? Przez jakiś koc? Zaraz zadzwonię do męża i jutro oboje stracicie pracę!
— Może pani dzwonić, do kogo tylko chce — odpowiedział kapitan. — Ale ten samolot nie poleci z panią na pokładzie.
Poprosił o wezwanie pracowników ochrony.
Kobieta wyjęła telefon, ale nagle zauważyła, że kilku pasażerów nagrywa całe zajście.
— Natychmiast schowajcie te telefony! — krzyknęła.
W tym momencie starsza pasażerka wstała ze swojego miejsca.
— Słyszałam wszystko. Zwłaszcza to, co powiedziała pani tej dziewczynie na temat koloru jej skóry. Powinna się pani wstydzić!
— Proszę się nie wtrącać! — warknęła kobieta.
Kapitan zwrócił się do stewardesy.
— Saro, czy chce pani złożyć oficjalną skargę?
— Tak, kapitanie.
Na te słowa kobieta wyraźnie się zdenerwowała.
— Chwileczkę! Jaką skargę?
— Publicznie poniżyła pani naszą pracownicę — odpowiedział kapitan. — Całe zachowanie zostanie odnotowane, a linia lotnicza rozważy dalsze kroki.
Do kabiny weszło dwóch pracowników ochrony.
— Proszę pani, proszę zabrać swoje rzeczy i pójść z nami.
Kobieta zbladła.
— Nie, chwileczkę! Muszę dzisiaj polecieć! Jutro moja córka bierze ślub, nie mogę tego przegapić!
— Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej — odpowiedział kapitan.
Kobieta nagle odwróciła się do mnie i chwyciła mnie za rękę.
— Proszę, niech mi pani wybaczy! Poniosły mnie emocje! Proszę im powiedzieć, że wszystko jest w porządku!
Delikatnie wyswobodziłam rękę.
— Obraziła mnie pani przy wszystkich pasażerach. I nie dlatego, że źle wykonywałam swoją pracę, lecz z powodu koloru mojej skóry.
Spuściła wzrok.
— Przepraszam. Nie powinnam była tak mówić.
— Przyjmuję pani przeprosiny, ale decyzja kapitana pozostaje w mocy.
Kobieta w milczeniu wzięła torbę i wyszła razem z pracownikami ochrony.
Kiedy drzwi samolotu się zamknęły, starsza pasażerka uśmiechnęła się do mnie.
— Dziewczyno, postąpiłaś właściwie. Nikt nie ma prawa tak się do ciebie odzywać.
Podziękowałam jej i wróciłam do pracy.
Później linia lotnicza rozpatrzyła skargę i tymczasowo zakazała tej kobiecie podróżowania swoimi samolotami.
Na długo zapamiętam ten dzień. Nie z powodu obelg, ale dlatego, że po raz pierwszy tak wiele nieznajomych osób otwarcie stanęło w mojej obronie.
