😲😲Pięć lat temu bała się nawet igły, a teraz jej ciało pokrywa 250 rysunków. Zobaczcie, jak wyglądała wcześniej, bez tatuaży.
Pięć lat temu blogerka o imieniu Blue Valentine zrobiła swój pierwszy tatuaż — malutki kwiat na żebrze. Wtedy bała się nawet igły. Dziś jej ciało pokrywają 250 wzorów, a każda linia stała się częścią jej nowego życia.
Blue nazywa swoje ciało „kostiumem”. Jej skóra jest jak mapa, na której każda strefa ma własny motyw: retro-bary, cyrk, marynarka, Dziki Zachód. Wszystko łączy miłość do estetyki lat 50., kiedy kobiecość spotykała się z buntem. „Nie robię po prostu tatuaży — tworzę historię” — mówi.
😲😵Ale zobaczcie, jak wyglądała wcześniej, bez tatuaży. Jej zdjęcia i pełna historia znajdują się w pierwszym komentarzu.👇👇
Droga do tego wyglądu nie była łatwa. Godzinami, czasem po siedem z rzędu, znosiła ból, by urzeczywistnić swój zamysł. „Pierwszy raz był okropny, ale gdy tylko wyszłam ze studia, wiedziałam, że wrócę” — wspomina dziewczyna.
Dziś jest nie do zatrzymania: niemal całe jej ciało pokryte jest tuszem, z wyjątkiem twarzy, uszu i podeszw stóp. Na szyi ma napis “Not your Valentine” — odważny manifest jej niezależności.
Ale wraz z uwagą przyszły też trudności. Pracując jako menedżerka baru, Blue spotyka się z osądem i ciekawskimi spojrzeniami.
Mężczyźni zadają nietaktowne pytania, kobiety — szepczą za jej plecami. Ona jednak tylko się uśmiecha: „To moje ciało, moja historia. Nie noszę maski — noszę sztukę”.
Teraz, patrząc w lustro, widzi nie tylko kobietę z tatuażami, lecz człowieka, który odważnie przepisał własną skórę, by opowiedzieć światu, kim naprawdę jest.


