Pod nieobecność właścicieli młoda pokojówka nie mogła się powstrzymać. Wzięła piękną czerwoną sukienkę swojej pracodawczyni, przyłożyła ją do siebie i, podziwiając swoje odbicie w lustrze, zaczęła tańczyć. Jednak właściciele niespodziewanie wrócili do domu, a rozwścieczona gospodyni upokorzyła dziewczynę i wyrzuciła ją z domu. Kiedy pokojówka ze łzami w oczach pakowała swoje rzeczy, wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał… 😨
Lucia pracowała w domu bogatego biznesmena Adriana już od ośmiu miesięcy. Prawie całą swoją pensję wysyłała chorej matce, dlatego panicznie bała się utraty pracy.
Szczególnie trudno było jej z powodu Valerii, narzeczonej pracodawcy. Kobieta nieustannie czepiała się dziewczyny, krzyczała na nią z byle powodu i nigdy nie przepuszczała okazji, by przypomnieć jej, że jest tylko służącą.
Pewnego dnia właściciele wyszli z domu, a Lucia została sama. Kiedy skończyła sprzątać, weszła do garderoby Valerii i zobaczyła przepiękną czerwoną sukienkę.
Od dawna podziwiała ten strój, ale nigdy nie odważyła się nawet go dotknąć. Tym razem jednak nie potrafiła się oprzeć. Ostrożnie zdjęła sukienkę z wieszaka i przyłożyła ją do siebie przed dużym lustrem.
Lucia uśmiechnęła się do swojego odbicia. Nagle zapragnęła wyobrazić sobie, jak wyglądałaby w takiej kreacji na prawdziwym przyjęciu.
Włączyła muzykę i zaczęła obracać się przed lustrem, przyciskając sukienkę do siebie.
Była tak pochłonięta tą chwilą, że nie usłyszała otwierających się drzwi wejściowych.
— Lucia?
Dziewczyna drgnęła z przerażenia. W drzwiach stał Adrian.
Przestraszona natychmiast opuściła sukienkę, ale mężczyzna niespodziewanie się uśmiechnął.
— Nie bój się. Naprawdę dobrze ci w tym kolorze.
Lucia zarumieniła się i już miała odłożyć sukienkę na miejsce, gdy zza pleców Adriana dobiegł gniewny głos:
— A więc tym się zajmujesz, kiedy nie ma nas w domu?!
W progu stała Valeria. Gdy zobaczyła swoją sukienkę w rękach pokojówki, wpadła we wściekłość.
— Chciałaś się popisywać przed moim narzeczonym?! Myślisz, że zwróci na ciebie uwagę?!
Lucia próbowała przeprosić, ale Valeria wyrwała jej sukienkę z rąk i rzuciła ją na podłogę.
— Wynoś się z mojego domu! Za dziesięć minut masz stąd zniknąć!
Wargi dziewczyny zaczęły drżeć. Opuściła głowę, żeby nikt nie zobaczył jej łez, i w milczeniu poszła spakować swoje rzeczy.
Jednak kiedy Lucia zeszła do holu z walizką, nagle stanęła jak wryta.
Przy drzwiach wejściowych stały dwie duże walizki Valerii, a na stoliku leżał jej pierścionek zaręczynowy.
Z gabinetu dobiegały krzyki.
— Nie odważysz się wyrzucić mnie z powodu jakiejś pokojówki! — wrzeszczała Valeria.
— Nie chodzi tylko o nią — odpowiedział chłodno Adrian. — Od dawna wiem, co robisz za moimi plecami.
Po minucie wyszedł z gabinetu, zobaczył Lucię z walizką i zatrzymał ją.
— Poczekaj. Zanim odejdziesz, musisz się o czymś dowiedzieć.
Kiedy Adrian opowiedział jej, co odkrył, Lucia była tak wstrząśnięta, że omal nie wypuściła walizki z rąk. Okazało się, że Valeria nienawidziła jej nie z powodu czerwonej sukienki, lecz z przyczyny, której dziewczyna nawet nie podejrzewała… 😨
Cała historia w pierwszym komentarzu 👇
— Lucia, kilka razy mówiłaś mi, że z twojego pokoju znikały pieniądze, prawda? — zapytał Adrian.
Zdezorientowana skinęłam głową.
— Tak, ale Valeria twierdziła, że sama je wydałam i po prostu o tym zapomniałam.
Adrian ciężko westchnął.
— To ona zabierała twoje pieniądze. I nie tylko twoje.
Lucia zbladła.
Kilka tygodni wcześniej Adrian zauważył podejrzane przelewy ze swojego konta bankowego. Zaczął sprawdzać wydatki i odkrył, że Valeria potajemnie wysyłała duże sumy swojemu byłemu kochankowi.
Jednak najgorsze wyszło na jaw dopiero później.
Valeria celowo zatrudniała młode pokojówki, a następnie oskarżała je o kradzież i wyrzucała z domu bez wypłacenia im pensji. Wiedziała, że biedne dziewczyny będą bały się złożyć skargę.
Lucia była już czwartą ofiarą.
— Chciałem się upewnić, zanim ją oskarżę — powiedział Adrian. — Dzisiaj sama pokazała, jaką naprawdę jest osobą.
W tej chwili z gabinetu wyszła Valeria.
— Pożałujesz tego! — krzyknęła. — Nikt nigdy nie będzie cię kochał tak jak ja!
Adrian spokojnie położył przed nią wydruki przelewów bankowych.
— Miłość nie kradnie pieniędzy i nie upokarza ludzi.
Valeria próbowała się tłumaczyć, ale kiedy zrozumiała, że wszystko wyszło na jaw, chwyciła walizki i wyszła, trzaskając drzwiami.
Adrian zwrócił Lucii wszystkie skradzione pieniądze i wypłacił zaległe pensje dziewczynom, które Valeria wcześniej oszukała. Z byłą narzeczoną zerwał natomiast wszelkie kontakty.
Lucia chciała odejść, ale Adrian poprosił ją, żeby została, i zaproponował jej pracę z dobrą pensją.
— I jeszcze jedno — dodał z uśmiechem. — Jutro masz wolne. Kup sobie piękną sukienkę i odwiedź mamę.
Lucia nie wytrzymała i rozpłakała się.
Tydzień później rzeczywiście kupiła czerwoną sukienkę. Tym razem jednak należała już do niej.
A kiedy wieczorem ponownie stanęła przed lustrem, uśmiechnęła się.
Po raz pierwszy od bardzo dawna nie musiała już wyobrażać sobie, że jest szczęśliwa. Naprawdę była szczęśliwa.
